„Marzenie Małej Dziewczynki”, czyli jak powstaje wystawa

I tym razem nie był to przypadek – miejsce, czas, kolekcja, ludzie towarzyszący temu wyczekiwanemu wydarzeniu…

Fantastyczne okoliczności fantazyjnie i nieprzypadkowo splotły poszczególne elementy w wielki sens tak, by ósmego marca pojawić się w Błoniu z serią 23 prac, zebranych koncepcyjnie, okraszonych pięknym poetyckim słowem i otoczonych wspaniałą energią miejsca. Centrum Kultury prowadzone i tworzone z pasją i sercem przez dyrektor Edytę Jabłońską okazało się strzałem w dziesiątkę!

Dwa lata czekałyśmy z panią dyrektor na to malarskie spotkanie, by móc wyczarować jeden jedyny, idealny moment na pełen magii wernisaż!

Absolutnie fantastyczna, ciepła energia ludzi i miejsca, wymarzona, obłędna sala, z cudownym światłem…blaskiem popołudniowego słońca… powitały mnie na chwilę przed wernisażem ósmego marca…

Ale cofnijmy się do roku 2023, gdy ustaliwszy z panią Edytą termin wydarzenia, stanęłam przed refleksją, by nie rzec – dylematem: co pokazać, co stworzyć, o czym obrazami opowiedzieć?

Jako, że błońska kolekcja to już kolejna planowana wystawa, poddałam się sprawdzonej metodyce pracy twórczej. Plan był niezwykle prosty: poddać się w ufności malowaniu – intuicyjnie, z głębi, w prawdzie i… koncept pojawi się samoistnie, wraz z doskonałym tytułem wystawy, spinającym intencję z materią płócien. Potrzebowałam i w przypadku tego cyklu dwóch, trzech wykonanych zupełnie ametodycznie i spontanicznie obrazów, by przyszła do mnie wyczekiwana myśl, niosąc ideę wystawy uszytą na miarę: artystyczne serducho wiedziało natychmiast  – to jest to!

W jednej chwili zdobyłam pewność, „poczułam” koncepcję wystawy, która tak mocno rezonowała z aktualnymi wewnętrznymi przeżyciami;  sentymentalnie poprowadziła mnie do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło – dziecięcego pokoju lat 80…

Typowy pokój mieszkania w bloku z wielkiej płyty lat późnego PRL: meblościanka, tapczan, wzorzysty dywan, biurko; w oknach wykrochmalone firanki i ciężkie zasłony, na ścianach paprocie, a na parapecie anginowce… Wśród lalek i książek odnajduję wspomnieniami spore pudełko, a w nim połamane kredki, farby, umorusane ołówki, kartony już zapełnione kolorem bądź wciąż białe, czekające na nowe barwne historie…

Mając 6-7 lat już wiedziałam, że potrafię stworzyć obrazek, który rodzi się lekko, bez wysiłku, z fantazją, nakreślony liniami, które zespolić w zgrabną formę potrafię tylko ja… Czy uznałam, że mam talent? Tego nie pamiętam, ale już jako kilkulatka posiadałam mglistą świadomość, że umiem rysować jakoś inaczej, jakoś bardziej niż inni

I wtedy rozpoczął się ten wielki boski plan, by doprowadzić mnie, jakże krętymi ścieżkami do miejsca, gdzie jestem dziś. Tworzyłam, malowałam, rysowałam, marząc w skrytości, że kiedyś będę malarką. Jeszcze nie wiedziałam, że życie spłata mi psikusa i każe odłożyć artyzm na półkę na wiele lat… Ale wszechświat wiedział co robi. Czekał, aż będę gotowa, by oddać mi co moje…

Od marca 2024 roku, po zamknięciu wystawy “Podróż” powstawały kolejne prace. Kobiecość, kolor, lekkość budowały tę najnowszą, o marzeniu, serię. We współpracy z fantastyczną kobietą, Małgosią Tkaczyk, stworzyłyśmy kompozycję prac okraszonych jej wierszami, będącymi niejako moimi wspomnieniami… Rozmowy, które niejednokrotnie wieńczyły łzy wzruszenia, tworzyły wystawę, obraz po obrazie i wiersz po wierszu – spójną historię o marzeniu, które nigdy nie umarło, a które upomniało się o mnie po latach.

Tak oto dziś, woila! Jestem malarką! Ta obietnica, złożona mojej mamie, gdy miałam 6-7 lat wybrzmiała wulkanem – dziś tworzę, maluję dzięki talentowi, który przekazała mi w wielkim darze; talentowi, który okazał się moim talizmanem na smutki i strachy dziecka…

Obrazy, które skompletowały cykl “Marzenie małej dziewczynki” i przycupnęły w Centrum Kultury w Błoniu wyróżnia intensywność kolorów, charakteryzuje motyw motyla – symbol dobrej duszyczki, która czuwała nade mną przez lata, gdzieś z nieba, gdy uczyłam się rysunku, szlifowałam kreskę jako dziecko…

“Marzenie małej dziewczynki” to galeria o kobiecości, bowiem w każdej z tych barwnych kobiet ukryłam kawałek siebie; to  w końcu osobista, nostalgiczna i wzruszająca podróż do przeszłości, która spotyka się z przyszłością: malarstwo wszak, pewnym krokiem wkroczy ze mną w przyszłość, nada kolejne kierunki, nakreśli cele i uwarunkuje rozwój…

Wciąż oczarowana magią przeżytego wydarzenia, gorąco dziękuję wszystkim, którzy ofiarowali mi wsparcie, życzliwość, którzy pomogli zaistnieć tej okoliczności: pani dyrektor Centrum, Edycie Jabłońskiej, jej zespołowi, Małgosi Tkaczyk za cudowne słowo poetyckie, przyjaciołom, którzy byli tego dnia ze mną i wszystkim gościom wydarzenia 🩷

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu