Czy artysta żyje w oderwaniu od rzeczywistości?
Nie jest to zaskakująca teza, jakoby każdy artysta bujał szaleńczo w chmurach, zupełnie nie umiejąc się poruszać w zawiłościach świata doczesnego; XXI wiek to technologia, twarde reguły gry biznesowej, życie w biegu i praca zespołowa, bo „w grupie przecież raźniej”.
Czy będąc artystą można sprawnie funkcjonować w zimnym świecie konsumpcjonizmu i biurokracji?
Człowiek XXI wieku stał się jednostką niezwykle zagubioną. Ciągłe wątpliwości, także obawa o lepsze jutro i przejmująca samotność, nie omijają artystów, czyniąc ich, z uwagi na dużą wrażliwość, podatnymi na wspomniane zagrożenia i trudy.
Ja, jako pełnoetatowa artystka, żyjąc w sposób twórczy i kreatywny, wśród farb i płócien, niekiedy dość mistycznie i duchowo, nie uciekam od rzeczywistości! Prowadzę firmę, zarządzam domem, finansami, planuję przyszłość. Tworzenie traktuję jako bezpieczną oazę, dokąd uciekam, gdy świat zaczyna mi mocno doskwierać, by po chwili wrócić w ten szalony bieg ku „lepszemu jutru”. Chciałabym być w pełni obecną tu i teraz, osadzoną w dniu dzisiejszym, ale zderzenie z rzeczywistością często stawia do pionu… i trzeba myśleć, działać praktycznie i pragmatycznie, a nie tylko artystycznie!
Wewnętrzna osobliwa delikatność artystycznej duszy i ta niezwykła, dociekliwa perspektywa na to, co obok, pozwalają mi żyć niejako dwutorowo! Głęboko zanurzam się w innej rzeczywistości, ale gdy trzeba „przełączam się”automatyczne, wprost od płótna drufuję ku rachunkom i kredytom, od fantazjowania i marzeń ku twardym liczbom i analizom biznesowym, statystykom i strategiom, które sobie wyznaczam. No i należałoby, choćby pobieżnie zasięgnąć informacji, co aktualnie w geopolityce! A schematy biurokratyczne? Często są i dla mnie trudnością, jednak niezwykle kreatywnie wśród nich się poruszam, szukając nowych dróg. Instytucjonalne ograniczenia są nam, artystom, obce, po swojemu i niemal bezczelnie burzymy schematy.
To dar. Ten dodatkowy różowy przycisk gdzieś między głową a sercem, który pozwala wejść w inny bieg – wskoczyć jednym susem na różową chmurkę artystycznej myśli, magii, emocji… Artyści to emocjonalni giganci! Emocjonalność i wrażliwość, pełna gama przeżyć , uczuć, które buzują jak pod kapslem Coca – Coli to nasz wielki przywilej… Jednak należy umieć go przyjąć. Wyrozumiałość do samego siebie i samoświadomość pomagają okiełznać wewnętrzny chaos.
Artyści to indywidualiści, często introwertycy, a takim jednostkom trudno pracuje się w zespole. Doskonale czują się w pracy samodzielnej, gdzieś na drugim planie, w ciszy i samotności; ta praca jednak może także przynosić sukces i pozwalać żyć spokojnie w świecie rządzonym przez pieniądz. Wytrwałość, odwaga, rozwój – święta trójca sukcesu, który każdy pojmuje oczywiście inaczej. Dla mnie sukces to droga do spokoju, po której stąpam w odwadze i prawdzie, by móc cieszyć się światem doczesnym, czerpać to co, oferuje, a jego dobra kosztują nierzadko niemało pieniążka!🙂
Niesztampowe myślenie, brak ograniczeń i elastyczność w poszukiwaniu rozwiązań pomagają tworzyć, ale i… żyć życiem bieżącym! To artyści oferują światu przecież wielowariantowe propozycje rozwiązań, właśnie dzięki bogatej nieograniczonej wyobraźni i kreatywności!
Perfekcjonizm! Ambicja! Wytrwałość! Oto domena artysty! I nie znajduje manifestacji jedynie przy płótnie. Życie toczy się obok i z nami w udziale, a my podejmując działania codzienne, w domu, życiu korzystamy z własnych narzędzi, czyli i tych trzech cennych amuletów.
Równowaga ma zatem znaczenie. Ja – odpływam, ale wracam! I to jest piękne, bo czuję, że żyję w dwóch wymiarach. Robię, co kocham, tworzę i mogę monetyzować swoje rękodzieło. Czego chcieć więcej?!
