Jak wybrałam życie w rytmie slow?

Jeszcze kilka lat temu moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Pracowałam w rodzinnej firmie – z zaangażowaniem i przyjemnością. Wydawało mi się, że robię to, co powinnam – rozwijam coś, co zostało zbudowane przez kogoś innego, jestem jednak „na swoim”, mam stabilizację, pewność, kreuję! Ale gdzieś po drodze zgubiłam prawdziwą siebie.

Cena, jaką płaci się za ciągły bieg…

Stres życia codziennego, obowiązki domowe i częste wyjazdy, słowem – ciągłe bycie „w gotowości” zaczęły powoli wpływać na moje zdrowie – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Zaczęłam się sobie przyglądać, zadawać pytania, które wcześniej zagłuszałam obowiązkami: Czy to naprawdę moje życie? Czy właśnie tego pragnę?

Decyzja o zmianie była trudna. Z jednej strony ogromne obawy o przyszłość, z drugiej – coraz silniejsze przekonanie, że nie mogę dalej żyć wbrew sobie. W końcu postanowiłam: stop. Czas zacząć żyć inaczej.

Slow life – wybór, który mnie uratował…

Wtedy zaczęłam odkrywać koncepcję slow life. To nie tylko modne hasło, ale głęboka filozofia życia – opartego na uważności, prostocie i świadomych wyborach. Zamiast pędu za „więcej, szybciej, lepiej” – wybieram „wolniej, głębiej, autentycznie”.

Pierwszym krokiem było zatrzymanie. Pozwoliłam sobie na ciszę, na brak planów, na wgląd w siebie. Chciałam świadomie wykorzystać swój potencjał, umiejętności, zdolności… Marzyło mi się życie w zgodzie ze sobą, realizacją siebie poprzez pasję. Zadałam sobie pytanie: co potrafię robić naprawdę dobrze? Najpierw pojawiło się pisanie – z potrzeby wyrzucenia z siebie tego, co przez lata tłumiłam. A za pisaniem, naturalnie, przyszło malarstwo. Upomniało się o mnie, we właściwym czasie i atmosferze.

Malarstwo jako nowy język duszy!

Zaczęłam malować nie dlatego, że chciałam być artystką, ale dlatego, że potrzebowałam wyrażać to, czego nie da się ująć w słowach. Farby, pędzle, płótna – stały się moimi narzędziami do odkrywania siebie na nowo. Każdy obraz to moment zatrzymania, zanurzenia się w tu i teraz. Tworzenie okazało się formą medytacji, sposobem na bycie obecnym.

Nie miałam planu, nie zakładałam, że to stanie się moją drogą zawodową. Ale z czasem zaczęli pojawiać się ludzie, którzy chcieli mieć moje prace w swoich domach, którzy w moich obrazach odnajdywali emocje, które im towarzyszyły. I tak powoli zaczęłam budować nową ścieżkę – opartą na pasji, wolności i harmonii.

Slow life – mój fundament🩷

Dziś wiem, że życie w rytmie slow to nie ucieczka od odpowiedzialności. To odwaga, by żyć po swojemu. By wybierać to, co służy naszemu ciału, duszy i umysłowi. By pracować w zgodzie z własnym rytmem, a nie w tempie, które narzuca świat.

Malarstwo jest moją drogą, ale nie chodzi tylko o sztukę. Chodzi o postawę – o to, by być bliżej siebie. Wierzę, że każdy może odnaleźć swoją formę slow, jeśli tylko zatrzyma się na chwilę i zapyta: czego naprawdę chcę?

A Ty? Kiedy ostatnio się zatrzymałaś/zatrzymałeś? Może to właśnie dziś jest dobry moment, by zacząć żyć wolniej – i pełniej.

0
    0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu